Prolog
Po klatce niesie się szczekanie
psa tej dewoty spod jedenastki. Wychodzę przed drzwi, wiem, że mój gość jest już
blisko. Na widok jego promiennej twarzy mimowolnie się uśmiecham. Jak zwykle daje
mi papiery do podpisania, po czym wręcza mi przesyłkę. Ku mojemu zdziwieniu dzisiaj
ma dla mnie dwie paczki. Dziękuję mu i chowam się w otchłani mieszkania. Wracam
do mojego pokoju i stawiam kartony na łóżku. Uważnie im się przyglądam. Oba są
zaadresowane tym samym chwiejnym pismem należącym do mojej cioci. Jedna jest
znacząco większa od drugiej.
Ciche skrzypnięcie drzwi. Odwracam
się, mimo że dobrze wiem kto przyszedł. Widzę cień uśmiechu na jego twarzy. Jak
zwykle cieszy się na samą myśl o otrzymaniu prezentu. Spogląda na wierzch
większej paczki. Nie ma tam jednak napisanego imienia „Maciek”. Trochę mniej
zadowolony bierze mniejsze pudełko i wychodzi z pokoju zostawiając mnie samą.
Biorę nożyczki z biurka i
rozdzieram taśmę, którą jest zapieczętowana paczka. Otwieram. Moim oczom ukazuje
się koperta. Wyjmuję ją i nosem wciągam woń mocnych damskich
perfum. Delikatnie, uważając żeby nie podrzeć, otwieram ją.
List napisany jest na
ozdobnej, bladoróżowej kartce z papeterii. Złożona jest na cztery części. Po
chwili wahania rozkładam ją. ”Mam nadzieję,że Maciek nie będzie mieć mi za
złe, że dostałaś większą paczkę. Całkowicie uważam, że Ci się należy, w końcu
niedługo idziesz do liceum. Głowa do góry, zaczynasz przecież całkiem nowy etap w
życiu, Kochana”-czytam. Ma rację. Zaczynam nowy rozdział w moim życiu. Od teraz to
ja ustalam zasady gry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz