19 października 2013

Rozdział II

Otwieram szafkę i wkładam tam strój na wf i jak na razie niepotrzebne mi książki. Wyjmuję telefon z kieszeni, aby go wyciszyć i sprawdzić godzinę. Jest 7:55 co oznacza, że za chwilę rozpoczyna się moja pierwsza lekcja w tym roku szkolnym. Zamykam z  trzaskiem szafkę i idę prosto korytarzem Dziś jest tu pełno ludzi, nie to co wczoraj. Na drugie piętro dochodzę dość szybko i , o dziwo, z łatwością odnajduję salę numer 10. Idę w jej kierunku, jednak zatrzymuję się w pewnej odległości od mojej nowej klasy. Dziewczyny rozmawiają ze sobą, a chłopaków nie widać na horyzoncie. Czekam. Mija jakaś minuta a po korytarzu niesie się dźwięk dzwonka. Do drzwi sali numer 10 podchodzi wysoka blondynka po czterdziestce.
Wybrałam klasę o profilu humanistycznym. Jest w niej aż 21 dziewczyn. Nieparzysta liczba. Wiem, że to ja jestem tą, która będzie musiała siedzieć sama. Wejście do sali utrzymuje mnie w tym przekonaniu. Wszystkie dziewczyny dobrały już się parami i zajęły miejsca. Po prostu je mijam i siadam w ostatniej ławce w środkowym rzędzie. Schylam się, żeby wyjąć zeszyt i piórnik.
- Mogę się dosiąść? - słyszę nagle.
Podnoszę głowę  i widzę wysokiego ciemnowłosego chłopaka , o oczach błękitnych jak czysta rzeka. Dziwne. Przez całe gimnazjum siedziałam sama i nie miałam żadnych przyjaciół. Wszyscy skreślili mnie, ponieważ należę do innej warstwy społecznej. Tej gorszej. No tak, przecież on nic nie wie! Myśli, że jestem taką samą dziewczyną jak pozostała dwudziestka. Wszyscy teraz tu tak myślą, muszę tylko utrzymać ich w tym przekonaniu.
- Jasne- odpowiadam i uśmiecham się.
Odsuwa krzesło i siada obok mnie. W wolnej ławce przed nami siada brunet i szatyn, a po ich lewej stronie, w ławce pod ścianą dwóch ciemnowłosych chłopaków, w tym jeden z bandaną na głowie. Najwyraźniej w klasie nie  ma żadnego blondyna. Dziewczyny są chyba zawiedzione, większość z reguły lubi jasnowłosych osobników. Dla mnie nie ma to większego znaczenia.
- Jestem Filip- mówi mój kompan z ławki. - A to jest Kuba, Bartek, Kamil i Piotrek. A ty to...?
- Ada. Po prostu Ada.
 ♥ ♥ ♥ 
Mija właśnie tydzień od rozpoczęcia nauki. Moje siniaki na nogach się zagoiły, mogę więc ćwiczyć w krótkich spodenkach. Moją chudą sylwetkę tłumaczę codziennym bieganiem. Wszystkie dziewczyny mi wierzą. Jak zawsze.
Moja wychowawczyni, polonistka pani Adamska wydaje się być wyrozumiała dla swoich wychowanków .Jest dość młoda, sądzę, że z łatwością znajdziemy wspólny język. Na pierwszej lekcji wychowawczej poinformowała nas, o zajęciach dodatkowych. Każdy z nas ma obowiązek przyłączyć się do jakiegoś kółka zainteresowań.
Stoję właśnie przed korkową tablicą i czytam listę kółek.
Jak na razie nie mam najlepszego kontaktu z dziewczynami z klasy .Chyba za bardzo się od siebie różnimy. Jednak z tego co wiem, wszystkie wybrały już zajęcia dodatkowe.
Mija pięć minut i w końcu wiem, że chcę należeć do kółka muzycznego. Pierwsze spotkanie ma być po lekcjach.
Po ostatnim moim dzwonku idę do szafki, po czym udaję się na ostatnie piętro i staję pod drzwiami sali numer 20. Kładę dłoń na klamce, jednak jej nie naciskam. Nasłuchuję. Słyszę donośny śmiech. Liczę do dziesięciu i naciskam klamkę.
Otwieram drzwi z rozmachem i widzę Filipa, Kubę, Bartka, Kamila i Piotrka ode mnie z klasy. Ciągle się śmieją. Nie zauważyli mnie mimo mojego spektakularnego wejścia. Może pomyliłam sale, mam jeszcze okazję się wycofać.
- Ty też przyszłaś zapisać się do kółka muzycznego?
Za późno. Muszę teraz wejść.
- Tak- odpowiadam i wchodzę do środka delikatnie zamykając za sobą drzwi.
- Siadaj w takim razie- mówi Kamil i przesuwa się robiąc mi miejsce na blacie ławki.
Siadam, a drzwi od razu otwierają się. Wysoki chłopak w skórzanej kurtce i glanach prezentuje się naprawdę nieźle. Jego włosy są postawione na żel, coś na wzór nieudanego irokeza. Ma okulary przeciwsłoneczne o dużych szkłach. Zdejmuje je, by lepiej nam się przyjrzeć
- Wy naprawdę chcecie należeć do tego kółka? - pyta szczerze zdziwiony.
- Skoro tu przyszliśmy, to raczej tak- odpowiada Piotrek.
- Dziwne, że przyszło tutaj aż sześć osób. No nic, chcę wam powiedzieć, że nie prowadzę tego kółka w tym roku. Po prostu jest zbyt mało chętnych. Przepisuję się do kółka teatralnego, a wy... A wy róbcie co chcecie- mówi wyniosłym tonem, obraca się na pięcie i wychodzi.
Cisza. Chyba muszę poszukać sobie innego kółka.
- Więc co robimy? - pyta Kuba.
- No jak to co? - odpowiada zdeterminowanym tonem Filip. - Rozkręcamy to kółko sami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

by Heather - Land of Grafic